III Ca 120/15

UZASADNIENIE

Wyrokiem z dnia 14 listopada 2014 r. Sąd Rejonowy dla Łodzi – Śródmieścia w Łodzi, po rozpoznaniu sprawy z powództwa M. P. (1) i S. P. przeciwko (...) Spółce Akcyjnej w W. o zapłatę, oddalił powództwo, nie obciążając jednak powódek obowiązkiem zwrotu kosztów procesu.

Sąd I instancji ustalił, że w dniu 15 lutego 2005 r. J. T. (1) prowadził samochód osobowy V. (...), poruszając się w obszarze zabudowanym z prędkością 40 – 50 km/h, i zauważył bezpośrednio przed swoim pojazdem M. P. (2), który, zataczając się, przewrócił się na drogę wprost pod koła samochodu. Po potrąceniu tego człowieka kierowca zatrzymał się i wezwał pogotowie ratunkowe. Po przyjeździe ratownicy ustalili zgon poszkodowanego, u którego następnie stwierdzono 3,7 promila alkoholu we krwi, a 3,00 promila alkoholu w moczu. W dniu 25 kwietnia 2005 r. Prokuratura Rejonowa w Kutnie umorzyła dochodzenie w sprawie wypadku wobec braku znamion czynu zabronionego, a w uzasadnieniu orzeczenia stwierdzono, że J. T. (1) nie naruszył przepisów prawa, natomiast przyczyną wypadku było nieprawidłowe zachowanie M. P. (2). Poszkodowany naruszył zasady ruchu drogowego, wchodząc na jezdnię w bezpośredniej odległości przed jadącym pojazdem, nie zachował ostrożności, nie ustąpił pierwszeństwa, natomiast kierujący samochodem tych zasad nie naruszył i nie popełnił błędów w taktyce i technice jazdy, nie miał też możliwości ominięcia pieszego.

W chwili śmierci M. P. (2) był żonaty z M. P. (1) i miał 14-letnią córkę S., z którymi zamieszkiwał. Z zawodu był murarzem, ale przebywał na rencie chorobowej, w okresie wiosenno – letnim wykonywał prace dorywcze, zarabiając po kilkaset złotych miesięcznie. M. P. (1), powiadomiona przez ojca, zjawiła się na miejscu wypadku, a okres od śmierci męża do jego pogrzebu był najbardziej traumatycznym czasem w jej życiu; bardzo przeżyła jego śmierć. S. P. była silnie związana z ojcem, po jego śmierci odczuwała pustkę. Ojciec zajmował się nią po powrocie ze szkoły, chodziła z nim do cyrku, na wycieczki rowerowe, dostawała od niego kieszonkowe. Pismami z dnia 18 października 2012 r. powódki przesłały do pozwanego pisma, w których żądały zadośćuczynień za śmierć M. P. (2) w kwotach po 100.000,00 zł, a M. P. (1) ponadto także zwrotu kosztów pogrzebu w kwocie 1.791,40 zł. Z kolei pismami z dnia 7 stycznia 2013 r. powódki wystąpiły z żądaniem odszkodowania za znaczne pogorszenie sytuacji życiowej – M. P. (1) w kwocie 30.000,00 zł, a S. P. w kwocie 40.000,00 zł. Decyzją z dnia 15 listopada 2012 r. ubezpieczyciel uznał żądanie M. P. (1) z tytułu zwrotu kosztów pogrzebu, przyjmując przyczynienie się M. P. (2) do szkody na poziomie 80 % i wypłacając kwotę 358,28 zł.

Dokonując oceny dowodów, Sąd meriti zaznaczył, że przy ustalaniu przebiegu zdarzenia z dnia 15 lutego 2005 r. oparł się przede wszystkim na zeznaniach świadka J. T., podnosząc, że dowód ten nie budzi wątpliwości co do jego wiarygodności, a niewielkie różnice w porównaniu z zeznaniami złożonymi w postępowaniu karnym nie mogą go zdyskredytować, zważywszy na upływ czasu. Z kolei powódki nie przedstawiły dowodów, na podstawie których można byłoby przyjąć odmienny przebieg przedmiotowego zdarzenia, a świadkowie M. R., W. A. i R. Z. zeznawali tylko w postępowaniu karnym. Ustalanie faktów na podstawie tych zeznań pozostawałoby w sprzeczności z zasadą bezpośredniości, a protokoły ich przesłuchania mają walor dowodu z dokumentu urzędowego. Jednocześnie Sąd uznał, że nie było podstaw do zlecania biegłemu ds. rekonstrukcji wypadków samochodowych wydania opinii w wariancie opartym na założeniu, że M. P. (2) nie zatoczył się bezpośrednio pod samochód, ale znajdował się na jezdni już wcześniej. Sąd zważył, że materiał dowodowy nie dawał żadnych podstaw do przyjęcia takiej wersji wydarzeń, a tylko znaczne prawdopodobieństwo zaistnienia takiego stanu rzeczy dawałoby podstawy do zlecenia biegłemu wydania opinii opartej na takim założeniu. Oddalono też wniosek o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego psychologa zmierzający do wykazania rozmiaru doznanej przez powódki szkody wobec uznania, że powództwo nie jest usprawiedliwione co do zasady.

Sąd Rejonowy uznał powództwo za nieuzasadnione i przedawnione, wskazując, że odpowiedzialność pozwanego mogłaby znaleźć podstawę w art. 822 § 1 i 4 k.c. w związku z art. 435 i 436 k.c., zgodnie z którymi samoistny posiadacz pojazdu mechanicznego ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie wyrządzoną przez ruch tego pojazdu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej, z wyłącznej winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą posiadacz pojazdu nie ponosi odpowiedzialności. Podniósł, że wyłączna wina w rozumieniu tych przepisów występuje tylko wtedy, gdy zawinione zachowanie poszkodowanego było jedyną przyczyną spowodowania szkody i stwierdził, że taka sytuacja zachodzi właśnie na gruncie rozpoznawanej sprawy, co eliminuje możliwość przypisania ubezpieczycielowi odpowiedzialności za szkodę. Sąd powołał się na opinię biegłego, uznając jej wnioski za trafne w świetle zasad doświadczenia życiowego i logicznego rozumowania. Zważywszy na wysoką zawartość alkoholu we krwi i moczu M. P. (2) i na fakt, że skutkiem nadużycia alkoholu są zaburzenia równowagi i chwiejność chodu, należy zgodzić się z biegłym, że wyłączną przyczyną szkody było zachowanie bezpośrednio poszkodowanego, który zatoczył się na jezdnię wprost pod jadący samochód. Sąd zaznaczył też, że przyczyną potrącenia M. P. (2) był jego gwałtowny ruch, nie zaś nienależyta obserwacja drogi przez kierowcę, ponieważ poboczem szły także inne osoby, a kierowca nie potrącił żadnej z nich; z drugiej strony brak podstaw do przypisywania kierowcy obowiązku zachowania szczególnej ostrożności, ponieważ nie miał on podstaw do przypuszczeń, że którakolwiek z zauważonych przez niego osób jest pod wpływem alkoholu. Sąd meriti zwrócił także uwagę na zbieżność wniosków opinii przeprowadzonej w toku postępowania z treścią opinii wydanej w sprawie karnej toczącej się w Prokuraturze Rejonowej w Kutnie.

Dalej Sąd Rejonowy stwierdził, że odpowiedzialność ubezpieczyciela jest akcesoryjna wobec odpowiedzialności samego sprawcy i trwa tylko tak długo, jak długo odpowiada wobec poszkodowanego sam sprawca. Z art. 819 § 3 k.c. w związku z art. 442 1 § 1 k.c. wynika więc, że bieg przedawnienia roszczenia deliktowego także wobec ubezpieczyciela trwa 3 lata rozpoczyna się od chwili powzięcia przez poszkodowanego wiadomości o osobie zobowiązanej o naprawienia szkody, a więc o sprawcy czynu niedozwolonego, co w okolicznościach rozpoznawanej sprawy nastąpiło w dniu 15 lutego 2005 r. Dokonując oceny faktu wyrządzenia przedmiotowej szkody przestępstwem – co w myśl art. 442 1 § 2 k.c. w związku z art. 2 ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o zmianie ustawy – Kodeks cywilny (Dz. U. Nr 80 z 2007 r., poz. 538) pozwalałoby na przyjęcie nawet 20-letniego terminu przedawnienia liczonego od dnia popełnienia przestępstwa – Sąd stwierdził, że jest uprawniony do samodzielnego rozstrzygnięcia tej kwestii. Wywiódł jednak, że strona powodowa nie udowodniła okoliczności wypełniających znamiona przestępstwa z art. 177 § 2 k.k., czyli spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym, w szczególności faktu naruszenia przez kierowcę pojazdu zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, a zgromadzony materiał dowodowy, w szczególności opinia biegłego ds. ruchu drogowego, wręcz zaistnieniu takiego faktu zaprzecza. J. T. (1) poruszał się po drodze z dozwoloną prędkością i nie miał możliwości wykonania manewru omijania pieszego, a zasada ograniczonego zaufania do innych uczestników ruchu obliguje do uwzględnienia ich ewentualnych nieprawidłowych zachowań tylko wtedy, gdy okoliczności wskazują na możliwość postępowania innego niż nakazane przepisami ustawy z dnia 20 czerwca 2007 r. – Prawo o ruchu drogowym (t.j. Dz. U. z 2012 r., poz. 1137 ze zm.). Nawet gdyby ewentualnie przypisać kierowcy niewystarczająco uważną obserwację drogi, to konieczne byłoby także udowodnienie, że takie zachowanie stało się przyczyną wypadku, a w konsekwencji śmierci M. P. (2); tymczasem nawet w przypadku zachowania szczególnej ostrożności podczas jazdy J. T. (1) nie miał możliwości uniknięcia skutków zatoczenia się poszkodowanego bezpośrednio pod jego samochód. Na marginesie Sąd wskazał też, że gdyby w toku postępowania wykazano by, że szkoda wynikła z przestępstwa – co skutkowałoby uznaniem, że zgłoszone roszczenie nie uległo przedawnieniu – to roszczenia objęte pozwem byłyby usprawiedliwione co do zasady (z wyjątkiem zaspokojonego już przez ubezpieczyciela roszczenia o zwrot kosztów pogrzebu), jednak konieczne byłoby przyjęcie, że M. P. (2) przyczynił się do powstania szkody w 80 %. O kosztach procesu orzeczono na podstawie art. 102 k.p.c.

Apelację od tego rozstrzygnięcia wywiodły powódki, zaskarżając wyrok w całości i wnosząc o jego zmianę poprzez uwzględnienie powództwa oraz o zasądzenie od pozwanego na ich rzecz zwrotu kosztów postępowania przed obydwiema instancjami według norm przepisanych. Zaskarżonemu wyrokowi zarzucono:

naruszenie art. 233 § 1 k.p.c. w związku z art. 227 k.p.c. poprzez:

  • dokonanie przez Sąd I instancji ustaleń faktycznych sprzecznych ze zgromadzonym materiałem dowodowym, co skutkowało przyjęciem, że do wypadku doszło z wyłącznej winy M. P. (2), podczas gdy dostępne Sadowi dowody wskazywały co najwyżej na jego znaczny stopień przyczynienia się do powstania szkody;

  • niewyjaśnienie przez Sąd I instancji wszelkich okoliczności zdarzenia, w szczególności dotyczących naruszenia zasad bezpieczeństwa przez kierującego pojazdem i okoliczności towarzyszących wypadkowi, co doprowadziło do przyjęcia, że szkoda powstała z wyłącznej winy M. P. (2);

  • dokonanie przez Sąd I instancji nieprawidłowej oceny zgromadzonego materiału dowodowego, w szczególności nielogiczne traktowanie zmiennych wyjaśnień kierującego samochodem jako spójnych, co doprowadziło do niewyjaśnienia całokształtu okoliczności sprawy, i pominięcie dowodów przydatnych dla właściwego ustalenia okoliczności związanych z sytuacją na drodze w chwili przedmiotowego zdarzenia;

  • bezkrytyczne przyjęcie przez Sąd I instancji prawdziwości twierdzeń kierującego pojazdem o okolicznościach faktycznych istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, chociaż świadek ten był bezpośrednio zainteresowany wynikiem postępowania cywilnego i karnego, przy jednoczesnej odmowie wiarygodności spójnym, logicznym i życiowo uzasadnionym twierdzeniom powódek oraz innych świadków;

naruszenie art. 302 k.p.c. w związku z art. 227 k.p.c. poprzez oddalenie wniosku strony powodowej o dopuszczenie dowodu z przesłuchania stron z ograniczeniem go do przesłuchania strony powodowej, co skutkowało niedokonaniem oceny wpływu śmierci męża i ojca powódek na ich życie, więzi łączących powódki ze zmarłym, aktualnego stanu ich zdrowia, ich kontaktów z otoczeniem oraz podjętych działań zmierzających do zmniejszenia poczucia krzywdy;

naruszenie art. 217 § 1 k.p.c. w związku z art. 227 k.p.c. poprzez oddalenie wniosku strony powodowej o dopuszczenie dowodu z opinii innego biegłego ds. rekonstrukcji wypadków drogowych, co doprowadziło do braku obiektywnego poznania okoliczności zdarzenia, niewykonania wariantowych symulacji zdarzenia oraz przyjęcia wyłącznej winy pieszego, podczas gdy w okolicznościach rozpoznawanej sprawy można by ewentualnie postawić zarzut przyczynienia się do powstałej szkody;

naruszenie art. 361 § 1 k.c. w związku z art. 363 § 1 k.c. poprzez przyjęcie, że powódkom nie przysługuje zadośćuczynienie i odszkodowanie w żądanej przez nie wysokości.

Na rozprawie przed Sądem Okręgowym w Łodzi w dniu 29 kwietnia 2015 r. strona pozwana wycofała się z podniesionego w apelacji zarzutu naruszenia art. 302 k.p.c. w związku z art. 227 k.p.c., oświadczając, że znalazł się on tam wskutek omyłki.

Sąd Okręgowy zważył, co następuje:

Apelacja nie jest zasadna, a tym samym nie mogła zostać uwzględniona.

W pierwszej kolejności należy ustosunkować się do zarzutów dotyczących naruszenia przepisów postępowania, w szczególności odnoszących się do prawidłowości ustaleń faktycznych dokonanych przez Sąd I instancji, ponieważ dopiero wyjaśnienie kwestii trafności tych ustaleń pozwolić może na rozważenie, czy w rozpoznawanej sprawie właściwie zastosowane zostały przepisy prawa materialnego. Przede wszystkim wyjaśnić trzeba, jaki był zakres materiału dowodowego zgromadzonego w toku postępowania, ponieważ – jak się wydaje – skarżący w swojej apelacji opiera swoją argumentację także na dowodach znajdujących się w aktach postępowania przygotowawczego Ds 426/05 Prokuratury Rejonowej w Kutnie. Przypomnieć należy, że strona powodowa nie tylko nie wnioskowała w toku postępowania pierwszoinstancyjnego o dopuszczenie dowodów z jakichkolwiek dokumentów znajdujących się w tych aktach, ale wręcz zgłosiła w piśmie procesowym z dnia 23 października 2013 r. zdecydowany sprzeciw przeciwko większości tego rodzaju wniosków przeciwnika procesowego, uznając, że opieranie się na protokołach przesłuchania świadków i opinii biegłego z postępowania karnego stałoby w sprzeczności z zasadą bezpośredniości. W tej sytuacji budzić musi zdziwienie Sądu odwoławczego, że obecnie skarżące nie tylko w apelacji odwołują się – w zakresie przebiegu wypadku – do „(…) informacji pochodzących od bezpośrednich świadków zdarzenia (…)” sprzecznych z zeznaniami świadka J. T. (a zważywszy, że przed Sądem rozpoznającym sprawę niniejszą zeznawał na te okoliczności tylko ten świadek, musi tu chodzić o osoby relacjonujące przebieg zdarzenia w postępowaniu karnym), ale nawet ich pełnomocnik na rozprawie przed Sądem odwoławczym twierdził, że „(…) w ocenie strony powodowej (…) nie było konieczne powtarzanie tych zeznań świadków, które były złożone w postępowaniu karnym, jeżeli strony o to nie wnosiły (…) w ocenie strony powodowej można się oprzeć na tych zeznaniach (…)”. Zdaniem Sadu odwoławczego, świadczy to o dużej elastyczności poglądów, przy czym można odnieść wrażenie, że głównym kryterium odniesienia nie są tu przepisy prawa, ale zamiar uzyskania per fas et nefas korzystnego dla siebie wyniku postępowania w zależności od zmieniających się dynamicznie okoliczności procesowych. Przy okazji nadmienić można, że Sąd II instancji zdecydowanie przychyla się do pierwotnego stanowiska skarżących, będąc zdania, iż art.. 235 § 1 k.p.c., ustanawiając zasadę bezpośredniości w postępowaniu cywilnym, stwierdza wyraźnie, że postępowanie dowodowe odbywa się przed sądem orzekającym, ewentualnie – w szczególnych okolicznościach – przed sądem wezwanym lub sędzią wyznaczonym. Tylko bezpośrednie zetknięcie się sądu orzekającego ze stronami, świadkami, biegłymi i dowodami rzeczowymi zapewnia sądowi możliwość poczynienia odpowiednich spostrzeżeń, istotnych dla oceny wiarygodności i mocy dowodów (tak np. w wyroku SN z dnia 24 sierpnia 2011 r., IV CSK 535/10, niepubl. lub w wyroku SA w Warszawie z dnia 5 lutego 2013 r., I ACa 741/12, niepubl.). Jedynie w zupełnie wyjątkowych wypadkach – jeśli strona wykaże, że ponowne przesłuchanie świadków zeznających w innej sprawie nie jest możliwe – dopuszczenie dowodu z protokołów ich zeznań nie stanowi naruszenia zasady bezpośredniości (tak np. w wyroku SN z dnia 15 października 2009 r., I CSK 238/09, OSNC-ZD Nr 3 z 2010 r., poz. 68 lub w wyroku SA w Szczecinie z dnia 20 marca 2014 r. I ACa 772/13, niepubl.). Przypomnieć też wypada, że w przeciwieństwie do zeznań świadka, będących dowodem prawdziwości faktów, o których świadek mówił (podlegającym odpowiedniej ocenie Sądu w zakresie wiarygodności i mocy dowodowej), w aktach innej sprawy znajduje się i może zostać dopuszczony jedynie dowód z dokumentu urzędowego, jakim jest protokół zeznania, który jest, w myśl art. 244 § 1 k.p.c., jedynie dowodem tego, co zostało w nim urzędowo zaświadczone, a więc tego, że w określonym czasie dany świadek złożył zeznanie takiej właśnie treści, nie zaś dowodem prawdziwości okoliczności przez niego relacjonowanych. Powracając na grunt rozpoznawanej sprawy i podjętych w niej czynności procesowych, zauważyć należy, że Sąd Rejonowy, mimo wniosku pozwanego i załączeniu akt postępowania przygotowawczego, ostatecznie nie zdecydował się na zaliczenie jakichkolwiek dokumentów znajdujących się w tych aktach w skład materiału dowodowego i nie wydał w tej kwestii jakiegokolwiek postanowienia w przedmiocie dopuszczenia dowodu. W tym zakresie apelacja nie zawiera żadnych zarzutów, a zakresem kognicji Sądu odwoławczego nie jest objęte rozpoznawanie z urzędu kwestii proceduralnych, których nie dotyczą zarzut apelacyjne; także w toku postępowania przed Sądem meriti strona powodowa nie wnosiła o zaliczenie jakichkolwiek dokumentów z akt sprawy karnej w skład materiału dowodowego. W rezultacie dokonywane przez Sąd Rejonowy ustalenia opierać się mogły tylko na dowodach dopuszczonych w toku postępowania pierwszoinstancyjnego i przeprowadzonych bezpośrednio przed nim, a Sąd odwoławczy ustosunkuje się do zarzutów dotyczących ustaleń faktycznych, biorąc pod uwagę ten właśnie zakres materiału dowodowego.

Argumentacja dotycząca uchybień przy ustalaniu stanu faktycznego sprawy odnosi się do okoliczności wypadku jako szczególnie istotnych i warunkujących zasadę odpowiedzialności pozwanego. Zauważyć trzeba, że jedynymi dowodami na te okoliczności przeprowadzonymi przed Sądem I instancji był dowód z zeznań świadka J. T. i dowód z opinii biegłego z zakresu ruchu drogowego i rekonstrukcji wypadków. W pierwszej kolejności należy więc rozważyć zarzuty dotyczące oceny tych dowodów przez Sąd meriti, a w dalszej prawidłowość ustaleń faktycznych dokonanych na ich podstawie. Jeśli chodzi o zeznania świadka, to zarzuty dotyczące ich wiarygodności nie mogą być – w świetle powyższych wywodów – podzielone w jakimkolwiek zakresie. Skarżące zarzucają, że zeznania te nie są spójne i zmieniają się w czasie, co przemawia za odmową dania im wiary przez Sąd; wywodzą, że „(…) początkowo kierujący utrzymywał, iż przed samym zdarzeniem widział pieszych idących poboczem (…)”, podczas gdy później twierdził, że żadnych pieszych nie widział – jednak pierwszy z tych faktów, a mianowicie to, że J. T. wcześniej wygłaszał twierdzenia przytoczone w apelacji nie był przedmiotem dowodu w toku postępowania. W apelacji wywodzi się ponadto, że „(…) zeznania kierującego były niewiarygodne, w zakresie, w jakim kierujący wskazywał na dostrzeżenie pieszego dopiero przed swoim pojazdem (…)”, jednak brak jest uzasadnienia takiej tezy. Wydaje się, że doszło tu do pewnego nieporozumienia. Z zeznań świadka J. T. złożonych w toku postępowania wynika, że zauważył on człowieka, który zatoczył się na drodze tuż przed swoim samochodem, na tyle blisko, że z jego strony nie było szans na jakąkolwiek reakcję. Wbrew twierdzeniom apelacji nie ma przy tym znaczenia dla ustalenia odpowiedzialności pozwanego to, czy możliwe było dostrzeżenie M. P. (2) z większej odległości. Jak słusznie podkreślił Sąd Rejonowy, stwierdzenie takiego faktu nie zmieniłoby rozstrzygnięcia sprawy, ponieważ zauważenie osób poruszających się poboczem, zgodnie z przepisami ruchu drogowego, nie obligowałoby kierowcy do radykalnego wzmożenia stopnia ostrożności jazdy; zresztą trudno wyobrazić sobie takie środki ostrożności, które uchroniłyby kierowcę pojazdu przed kolizją z pieszym, który niespodziewanie zatacza się wprost pod maskę jego samochodu.

Sąd odwoławczy nie znajduje żadnych przesłanek do uznania za niewiarygodny dowodu z zeznań świadka J. T. złożonego w niniejszym postępowaniu. Tajemnicą skarżących próbujących podważyć jego wiarygodność pozostaje, w jakim zakresie treść jego zeznań złożonych przed Sądem mogłaby wpłynąć na rozstrzygnięcie postępowania karnego, które od lat jest już umorzone; z kolei wynik procesu cywilnego stwierdzający odpowiedzialność ubezpieczyciela mógłby ewentualnie – choć nie zostało to w żaden sposób wykazane ani uprawdopodobnione – wpłynąć na wysokość składki ubezpieczeniowej, co nie wydaje się w świetle zasad doświadczenia życiowego wystarczającą motywacją do składania fałszywych zeznań. Nie sposób tu też mówić o sprzeczności tego dowodu ze „spójnymi, logicznymi i życiowo uzasadnionymi twierdzeniami powódek oraz świadków”, jeżeli powódki nie miały żadnej wiedzy na temat przebiegu zdarzenia i nie były przesłuchiwane na tę okoliczność, natomiast zeznania żadnego innego świadka w tym przedmiocie nie zostały przez Sąd I instancji zaliczone w skład materiału dowodowego. Prawidłowo przyjęto też w oparciu o te zeznania kluczowy dla rozstrzygnięcia sprawy fakt zatoczenia się przez będącego pod wpływem alkoholu M. P. (2) wprost pod koła nadjeżdżającego samochodu; strona powodowa nie powołała żadnych dowodów, które mogłyby świadczyć o niezgodności tej relacji z rzeczywistością. Twierdzenie świadka w tym przedmiocie nie jest też sprzeczne z zasadami logiki ani doświadczenia życiowego. To, że kierujący pojazdem mógł widzieć pieszego z odległości 20 m, nie oznacza, że – jak wywodzą apelujące – poszkodowany nie mógł zatoczyć na jezdnię bezpośrednio przed pojazdem. Nie wynika z tego również, że w czasie od spostrzeżenia pieszego do momentu, w którym zatoczył się on na jezdnię, kierujący pojazdem miał możliwość zorientowania się z jego zachowania, że jest on pod znacznym wpływem alkoholu i może niespodziewanie wtargnąć na jezdnię. Jasne jest, że pieszy tak zwykle nie postępują, jeśli mają możliwość kontrolowania swego zachowania.

Sąd odwoławczy nie podzielił poglądu skarżących o błędach zawartych w opinii biegłego. Wnioski tej opinii należy ocenić jako trafne, wywiedzione w sposób zgodny z zasadami logiki oraz oparte na wiadomościach specjalnych i doświadczeniu życiowym. Biegły jednoznacznie stwierdził, że przyczyną wypadku było sprzeczne z zasadami ruchu drogowego zachowanie pieszego, a kierowca pojazdu nie popełnił żadnych błędów w taktyce i technice jazdy, które mogłyby przyczynić się do zajścia przedmiotowego zdarzenia. Jednocześnie biegły ani w opinii pisemnej, ani też odpowiadając na pytania stron podczas przesłuchania na rozprawie, nie dopatrzył się innych okoliczności, niezależnych od obu uczestników kolizji, które mogłyby stać się współprzyczyną szkody. Wywody apelacji, z których wynika, że biegły nie wziął tu pod uwagę ograniczeń widoczności, nie mogą podważyć wywiedzionych wniosków dotyczących przyczyn wypadku; zważywszy, że pieszy wtargnął na jezdnię bezpośrednio przed najeżdżającym samochodem, a kierowca w żaden sposób nie mógł tego przewidzieć ani uniknąć, do przedmiotowego zdarzenia doszłoby niezależnie od stopnia widoczności na drodze. W konsekwencji należy podzielić ocenę dowodu z opinii biegłego dokonaną przez Sąd Rejonowy i zgodzić się z decyzją oddalającą wniosek powódek o dopuszczenie dowodu z opinii innego biegłego tej samej specjalności; Sąd ten nie naruszył w tym wypadku 217 § 1 k.p.c. w związku z art. 227 k.p.c., prawidłowo stosując art. 217 § 3 k.p.c. Przeprowadzenie takiego dowodu byłoby zbędne i przyczyniłoby się jedynie do bezzasadnego przedłużenia postępowania, ponieważ kwestie niezbędne dla rozstrzygnięcia sprawy – w zakresie objętym tezą dowodową postanowienia Sądu – pozwoliła wyjaśnić już opinia biegłego Z. G.. W szczególności niecelowe byłoby zlecanie biegłemu, zgodnie z wnioskami skarżących, wydania opinii wariantowej, przy założeniu, że M. P. (2) już wcześniej znajdował się na jezdni przed nadjeżdżającym pojazdem; do przyjęcia takiej wersji wydarzeń zgromadzony materiał dowodowy nie daje żadnych podstaw, w przeciwieństwie do wersji przyjętej przez Sąd opartej na zeznaniach świadka. Przypuszczenie takie, jak również zawarte w uzasadnieniu apelacji rozważania o ewentualnym rozproszeniu uwagi kierującego przez bliżej nieokreślone czynniki, mają charakter jedynie gołosłownych i niczym niepopartych hipotez.

Z powyższego wynika, że bezzasadny jest także zarzut niewyjaśnienia przez Sąd meriti okoliczności wypadku, w tym także naruszenia zasad bezpieczeństwa przez kierującego pojazdem. Przypomnieć należy, że w tym zakresie Sąd opiera się na materiale dowodowym dostarczonym przez strony, zgodnie z ich obowiązkiem wynikającym z art. 3 k.p.c. i art. 232 k.p.c., i dowody te – w sposób właściwy ocenione – pozwoliły mu na ustalenie opisanego w uzasadnieniu wyroku stanu faktycznego. Jednocześnie zauważyć trzeba, że strona skarżąca sama nie przedstawiła dowodów pozwalających na poczynienie odmiennych ustaleń, nie zgłaszając nawet wniosków o przesłuchanie innych niż J. T. świadków wypadku czy też o dopuszczenie innych dowodów, które mogłyby podważyć wersję wydarzeń opisywanych przez kierującego. Takim wnioskiem nie było żądanie przeprowadzenia przez biegłego badań co do przyczyny kolizji w sposób wariantowy, ponieważ – jak już powiedziano wyżej – aby dowód taki uznać za celowy i przydatny dla rozstrzygnięcia sprawy, należało w pierwszej kolejności wykazać, że przebieg zdarzenia był inny niż ten, który przyjął w swoich rozważaniach biegły Z. G.. Jak wynika z tezy dowodowej postanowienia Sądu i późniejszych wniosków strony powodowej, przedmiotem opinii nie miało być ustalenie przebiegu zdarzenia, ale stwierdzenie, co – w określonych już okolicznościach faktycznych – było przyczyną wypadku, kto z jego uczestników naruszył zasady ruchu drogowego i czy kierowca w tej sytuacji miał możliwość uniknięcia potrącenia pieszego.

W rezultacie powyższych rozważań Sąd odwoławczy doszedł do wniosku, że stan faktyczny sprawy został prawidłowo ustalony w toku postępowania pierwszoinstancyjnego, a zawarte w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku ustalenia podziela i przyjmuje za własne. Dalszą konsekwencją tego jest stwierdzenie prawidłowości zastosowania przez Sąd Rejonowy przepisów prawa materialnego do stanu faktycznego sprawy. Trafnie Sąd ten uznał, że w ustalonych okolicznościach jedyną przyczyną wypadku było zawinione zachowanie bezpośrednio poszkodowanego, co w myśl art. 436 § 1 k.c. w związku z art. 435 § 1 k.c. wyklucza opartą na zasadzie ryzyka odpowiedzialność posiadacza pojazdu, a w konsekwencji – stosownie do art. 822 § 1 k.c. – także odpowiedzialność pozwanego ubezpieczyciela – choć akurat naruszenia tych przepisów nie zarzucono w złożonym środku zaskarżenia. Niezbyt zatem zrozumiały jest z kolei sformułowany w apelacji zarzut naruszenia art. 361 § 1 k.c. w związku z art. 363 § 1 k.c. w sytuacji, gdy strona skarżąca nie zarzuca jednocześnie naruszenia przez Sąd I instancji art. 436 § 1 k.c. w związku z art. 435 § 1 k.c., które Sąd ten zastosował, rozstrzygając o braku odpowiedzialności po stronie pozwanej co do zasady. Przytoczone przez skarżących przepisy materialnoprawne znajdują zastosowanie przy ustalaniu zakresu tej odpowiedzialności i sposobu naprawienia szkody, a więc wtedy, kiedy zasada odpowiedzialności zobowiązanego do odszkodowania jest przesądzona. Zważywszy, że Sąd Rejonowy wykluczył odpowiedzialność pozwanego, uznać trzeba, że słusznie nie zastosował w żadnej mierze powołanych przepisów.

Wobec bezzasadności zarzutów i wniosków apelacyjnych oraz prawidłowego rozstrzygnięcia dokonanego przez Sąd I instancji złożona apelacja zostaje oddalona na podstawie art. 385 k.p.c.